Długi weekend




Jesteśmy po bardzo długim weekendzie. W Piątek wyruszyliśmy do Mszany,gdzie była nasza "baza wypadowa" do Zawoi (przy okazji, mogliśmy pozawracać głowę Darii i Radkowi;)). W Sobotę, wyjechaliśmy do miejsca startu.Pogoda raczej zachęcająca do...siedzenia w domu niż do biegania,no ale;)Jak zobaczyliśmy Babią, to przyznam,trochę zwątpiłem.Później była już tylko krótka rozgrzewka,parę słów z organizatorem biegu i start!Biegłem bez żadnych założeń, żadnego konkretnego czasu, byleby tylko ukończyć bieg. Na początku trzymałem się raczej tyłów,ale już po pierwszym wzniesieniu przesunąłem się do środka stawki, i ciągle pod górkę i z górki;)Wszystko było fajnie do momentu gdy zaczęły się prawdziwe schody w górę, tam już nie było dla mnie mowy o biegu,starałem się szybko pokonywać te najbardziej strome odcinki i wciąż się zastanawiałem, jak ci z przodu mogli tędy biec!?Szczerze?Nie mam pojęcia jak!;)Przy samym szczycie, poza oczywistymi przeszkodami,pojawił się piekielnie silny wiatr i zimno,które było chyba gorsze od pokonywanej wysokości.Jednak udało się, wejście na Diablak,szybkie odebranie medalu i...z powrotem na dół, bo zimno!;)Po drodze spotkałem,niesamowitego faceta - Romana, z którym droga w dół minęła bardzo szybko i przyjemnie.Rozmowy o bieganiu i życiu.Ten bieg to naprawdę świetna przygoda!

                                                                                                                                                                                                                  chwilę po zakończeniu biegu;)












       Podczas biegu po raz pierwszy rozdawaliśmy ulotki z informacją o naszej akcji.Dzięki organizatorom, mogłem również powiedzieć kilka słów podczas rozdawania nagród.Ogólnie rzec biorąc - udany wypad!
A!Byłbym zapomniał,bieg wygrał góral...świętokrzyski,gratulacje!
Szczególne podziękowania należą się Arkowi Rogalskiemu www.rogalski.webd.pl, który poza robieniem zdjęć(już wkrótce mam nadzieję, kilka umieszczę na blogu)dzielnie dotrzymywał towarzystwa Karolinie i był niezastąpiony w noszeniu Bartka!;)
To koniec części o bieganiu.
      W Poniedziałek byliśmy z Bartkiem  na konsultacji w Otwocku oraz w firmie Vigo Ortho.Wiemy już,że Bartek ma źle zrobioną protezę...zmarnowaliśmy tylko czas przez jakiegoś konowała!Mamy nadzieję,że pod tym względem wszystko się unormuje i za ok 3 tygodnie, nasz syn będzie mieć zupełnie nową, lepiej przystosowaną ortezę.Wiemy też mniej więcej,jak w przyszłości będzie wyglądać protezowanie Bartka i jakie to będą koszta (ok.40 tys.zł za protezę, którą trzeba będzie wymieniać co jakiś czas...)Mamy nadzieję,że uda nam się zapewnić Bartkowi, to co mu się po prostu należy.Na pewno zrobimy wszystko,żeby tak się stało!

Babia Góra w całej okazałości.





A tutaj link do galerii ze strony Chaszczoka;) http://chaszczok.pl/?page_id=15&album=1&gallery=16

Damian Orzechowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz