kontuzja,kontuzja,kontuzja...

Moja krótka przerwa w bieganiu niestety trwa nadal. Wczoraj po 8 dniach bez treningu stwierdziłem, że sprawdzę co "słychać" w moim kolanie. Szczęśliwy, ale i niepewny wyszedłem z mieszkania, rozgrzewka, krótkie rozciąganie i bieg. Pierwsze minuty i wszystko super, zero bólu, nic się nie działo. Pomyślałem,że w końcu wrócę do systematycznego biegania, do żywych;)... ale nie!Nie tak szybko! Po kilku kilomtrach odezwał się znajomy ból w lewym kolanie, co prawda nie tak mocny jak wcześniej, ale jednak. Nie było sensu biec dalej. Wracam trochę truchtem, trochę marszem. Moje myśli krążyły wokól planu treningowego, będę mieć spora lukę w przygotowaniach, i mam tylko nadzieję,że nie odbije się to bardzo na formie w dniu startu. Zły, rozczarowany i nieco przygnębiony wróciłem do domu. Trudno, trzeba dać czas organizmowi na regenerację, Odpuszczam jeszcze tydzień i muszę znaleźć jakąś inną formę aktywności, bo zaczynam czuć się...ociężały.

Aha, musze jeszcze zapewnić kilka osob, że poza kolanem jestem w pełni zdrowy i czuję się świetnie, a spadek wagi i mój wyglądto tylko i wyłącznie sprawa biegania i w miarę możliwości ograniczania słodyczy i śmieciowego jedzenia;)

Damian Orzechowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz