To był wielki dzień. V-tka dla Bartka.

To teraz moja kolej - Damian
Przed chwilą przeczytałem tekst Bartka Kozłowskiego na stronie Biegam Bo Musze Kielce TUTAJ. Przeczytałem to co napisała moja żona TUTAJ. Wzruszyłem się, szczerze i mocno się wzruszyłem. Trudno cokolwiek dodać do tych słów, które już zostały napisane. Postaram się trochę opowiedzieć Wam jak to wyglądało z mojej perspektywy.
Jakieś dwa miesiące temu, spotkałem się z Bartkiem Kozłowskim w sprawie biegu dla Bartka,(widziałem Go może drugi raz w życiu!).Zamieniliśmy kilka zdań, powiedział mi co jest potrzebne, jaki jest koszt organizacji i co trzeba zrobić. Lekko się przeraziłem. Pomyślałem, że ciężko będzie to zorganizować...Dwa dni później dostałem telefon od Bartka, powiedział jedno zdanie: Dobra, robimy ten bieg!
Tak się zaczęło. To głównie Bartek wziął na siebie organizację biegu. To On, tak naprawdę uruchomił spiralę działań, których finalnym efektem był wczorajszy bieg.
Ale podziękowania zostawię na osobny post.
Sam bieg był spełnieniem mojego marzenia, które jakiś rok temu pojawiło się w mojej głowie. Dużo można pisać o samym biegu, o tym co działo się przed i po nim.
Mnie jednak najbardziej cieszą słowa uznania uczestników biegu, którzy dziękują za organizację, za atmosferę i za kilka wzruszających chwil, których byli świadkami. To daje mi poczucie, że warto było poświęcić każdą chwilę na organizację tego wydarzenia!


Wspaniałym przeżyciem dla mnie była również, możliwość wspólnego startu z moją Karoliną i naszym Bartkiem. Karolina przebiegła swój pierwszy bieg dla Bartka, i coś mi się wydaje, ze nie będzie on ostatnim. Akcja "Biegnę, żeby Bartek mógł biegać" staję się coraz bardziej znana i co ważniejsze, coraz więcej osób, chce się do nas przyłączyć!


Wczoraj po biegu Bartek przypomniał mi naszą rozmowę, którą kiedyś odbyliśmy. Padły w niej słowa, "że skoro bieganie robi z nas lepszych ludzi, to biegajmy i bądźmy lepsi!" Ja mam wrażenie, że otaczają nas bardzo dobrzy ludzie. Dziękuję.

Damian Orzechowski

5 komentarzy:

  1. Jesteście wspaniałymi rodzicami! Macie wspaniałego synka! Jednego teraz żałuje, że przez własną głupotę nie pobieglam w tym biegu! Mam ogromną nadzieję, że za rok nie straszne mi będzie 5km i bez problemu je przebiegnę dla Bartka. Po Pzebiegnięciu mety ipowiem do siebie: "jestem z siebie dumna bo to co zrobiłam sprawia mi radość". Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy. Myślę, że jesteśmy zupełnie normalnymi ludźmi ale mamy to szczęście, że spotykamy na swej drodze wspaniałe osoby. Zapraszamy za rok. Te 5km to nic strasznego a wręcz czysta przyjemność;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może i ma Pan rację, jednak znając odrobinę Pana osobiście mogę napisać, że podziwiam w Panu tą pogodę ducha, optymizm, komunikatywność, otwartość pomimo takiej przykrej sprawy u Bartusia. Bo myślę, że jednak trzeba mieć dużo odwagi w sobie, aby otwarcie mówić o takim problemie u syna, by nie zamykać się w sobie i w milczeniu przeżywać emocje.
    Osobiście miałem małe wątpliwości czy dam radę przebyć ten odcinek ;), ale udało się. Jestem wręcz dumny z siebie, że pomimo słabej kondycji ukończyłem ten bieg nie będąc ostatnim. Jeśli tylko będzie organizowany następny to już teraz deklaruję się uczestniczyć, aby też zmierzyć się z własnymi słabościami i pokonać obecny czas i miejsce które zająłem. Poza tym to świetny sposób na oderwanie się od codziennych obowiązków, spraw, a czasem też i monotonii. Pozdrawiam bardzo serdecznie, również Pana rodzinę i życzę duuuużo wytrwałości i tego optymizmu o którym wspominałem

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze byłem zdania, że lepiej jest działać niż zamykać się z problemami. Mamy wspaniałego syna, który daje nam siłę do podejmowania nowych wyzwań. Myślę, że Bartek, chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy (jeszcze) zmienił i ciągle nas zmienia - zdecydowanie na lepsze.
    Dziękujemy za dobre słowa. Ja dziękuję za taką opinię, i mam nadzieje, że na nią rzeczywiście zasługuję.
    Co do biegu, to zrobimy wszystko, żeby była to impreza cykliczna, więc mam nadzieje, do zobaczenia za rok!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, dziecko szczególnie pierwsze, daje dużego "powera" do działania, do różnych inicjatyw. Człowiek odkrywa siebie na nowo, dojrzewa emocjonalnie, inaczej postrzega świat i otoczenie najbliższe, czuje się odpowiedzialnym, ważnym, potrzebnym za i dla takiej małej istoty. A ileż satysfakcji i radości z każdego nowego słowa u dziecka, każdej kolejnej czynności którą potrafi zrobić, szczególnie gdy ono samo cieszy się z własnych postępów. Świat kręci się wokół dziecka.
    Sam też mam takiego Bartusia, drugie imię też ma po tacie :) i wiem jakie pozytywne emocje towarzyszą rozwojowi malucha.
    Oczywiście, że zobaczymy się na biegu, ale nim to nastąpi jeszcze wielokrotnie spotkamy się w pewnych okolicznościach.
    Trzymam kciuki za realizację zamierzeń i planów. Powodzenia :) !

    OdpowiedzUsuń