"Uwielbiam BIEGANIE" ;-)

... pod warunkiem, że to nie moje nogi muszą zasuwać...

Nie ma słów, które są w stanie określić jak bardzo tego nie lubię i jak bardzo nie rozumiem WAS - biegaczy. Szanuję Was, podziwiam za wytrwałość, za wyniki...ale naprawdę nie wiem co Was tak kręci w tym bieganiu...
Próbuję przekonać się do biegania od...od czasu kiedy musiałam się przygotować do Vtki dla Bartka... Musiałam wystartować, przecież 400osób się zapisało, każdy chciał przebiec dla mojego Syna, no to ja nie pobiegnę? Głupio tak stać na trybunach i czekać...
Potem było trochę spokoju - mąż mi się na chwilę opamiętał, nie zmuszał do biegania, nie było też żadnych startów- na miarę moich możliwości, więc mogłam sobie spokojnie siedzieć w domu - a ten.. chce biegać to niech biega... :)
Ale któregoś dnia Damian mnie załatwił...Zapisał się na Kraków Business Run.. i co.. okazało się, że musi iść do pracy... Wiadomo na kogo padło. Żona pobiegnie za męża, jakże by nie...
Oczywiście byłam "zachwycona". No ale cóż było zrobić... Pojechałam...
Wystartowałam w sztafecie jako ostatnia... najpierw myślałam, że mam najgorzej, bo muszę czekać, bo muszę się denerwować.. W gruncie rzeczy okazało się, że jednak dobrze że startuję ostatnia. Koledzy i koleżanki ze sztafety na tyle szybko pobiegli, że dzięki Nim nie byłam ostatnia... Oczywiście wszyscy Ci którzy wystartowali za mną...i dłuższą chwilę za mną, wyprzedzali mnie całą drogę, ale kij tam...nie byliśmy ostatni. Ja jakoś się doczołgałam do końca, z eskortą dwóch wolontariuszy nawet odebrałam medal - nie było źle.
Teraz trenuję (za duże to słowo, ale jak na mnie to i tak sukces, że chce mi się (czyt. muszę) wyjść z domu raz na kilka dni i przeczłapać 3.., góra 5km)...  Powód?!  5tka w Warszawie.
Ktoś pomyśli - no skoro się sama zapisała, 5tka nie jest 5tką dla Bartka to pewnie polubiła bieganie. Guzik prawda! Mąż startuje w maratonie, chcąc nie chcąc trzeba tam kwitnąć przy starto-mecie i czekać na Niego kilka godzin... no to już wolę się przebiec... Z resztą myślę, że skończymy w podobnym czasie- ja 5tkę, Damian Maraton.
 Podsumowując!!! Nie lubię biegać. Nie widzę w bieganiu niczego fajnego! Nie wytwarzają mi się żadne endorfiny! Nie rozumiem jak można pół dnia siedzieć na endomondo i śledzić wyniki znajomych. Nie czaję tego jak można spotkać się na piciu (%) i gadać kilka godzin o bieganiu, przebieżkach, interwałach, super ekstra butach do biegania itd... (Łukasz Krakowiak to do Ciebie).
Nie wiem jak to jest, że kręci Was zapieprzanie na maksa, deszcz, wiatr, kontuzja- nie ważne BIEGAĆ BIEGAĆ BIEGAĆ (Maciek Garbacz :P)! Nie pojmuję jakie znaczenie w bieganiu mogą mieć te wasze śmieszne podkolanówki - i jaka to różnica czy białe, żółte czy NIEBIESKIE (Krystian Parandyk). I jak to możliwe, że zamiast sobie wyszukać jakiś ekstra prezent na  ...- te urodziny, chce się przebiec maraton (Iza Mroczek). Jak można przeżywać kilka miesięcy wybór butów do biegania - Nike, Adidas, NewBalance i inne - buty to buty -  ważne, żeby  niosły do przodu...No i ewentualnie mogłyby mieć jakiś normalny kolor - a nie wściekłą zieleń, że obciach stać obok. Prawda Kochanie?:P (Damian Orzechowski).
Generalnie zupełnie WAS - BIEGACZY nie rozumiem, ale i tak Was uwielbiam razem i każdego osobna - za wytrwałość, determinację, za to, że z dumą zakładacie  koszulki z akcją dla Bartka. Dzięki Waszemu bieganiu wiele już zdziałaliście na rzecz mojego  Synka i wiele jeszcze pewnie zrobicie. Wiele startów przed Wami, medali, kontuzji (tego Wam nie życzę), butów, ciuchów biegowych, wpisów na Endo itd, itd...
Jestem z Wami, trzymam za Was kciuki..
Mam do Was prośbę - pamiętajcie, że są tacy ludzie jak ja - którzy nie lubią biegać, nie kręci ich to... i raczej już nie zacznie. Przyjmijcie mnie do swojej biegowej rodziny taką jaka jestem - Trochę - biegającą bo MUSZĘ :)




Karolina Orzechowska

3 komentarze:

  1. chwilę później zapisała się na kielecką dychę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie! Wylądowałam na tej stronce przez przypadek. :) Piękne zdjęcia Waszego synka i gratuluję pomysłu z organizacją biegu dla niego. Na pewno będzie z Was dumny w przyszłości. :)
    Co do samego wpisu - czytając co rusz się uśmiechałam, bo czułam się, jakbym czytała własne myśli. Nigdy nienawidziłam biegania, a teraz... rodzina mojego chłopaka jest grupa fanatyków tego sportu! Kiedy mogę, jeżdżę z nimi na rożne zawody i obserwuję setki biegaczy. Zastanawiam się zupełnie jak Ty, co w tym wszystkim ich tak kręci?! Mój chłopak przez ostatni rok nie biegał, jednak wpisali go na jakąś dyszkę, więc zaczął się brać za siebie i mówi mi, że znów go to wciąga. A co ze mną? ;P Mimo tej całej nienawiści do biegania po każdych zawodach, na których jestem łapie mnie jednak ochota na bieganie. :) Zazwyczaj jednak napalam się na to kilka dni, czytając różne artykuły w necie, wybiegnę na 3-4 km i potem już po bieganiu... spokój na jakiś czas. :)
    Ty masz dla kogo biegać ;) mówisz, że jednak Cię to nie wkręci, ale może tak być, że pewnego dnia zdasz sobie sprawę, że nie umiesz żyć bez sporadycznych chociażby wybiegów. :) Myślę, że to nieuniknione jeśli należy się do rodziny biegowej; sama po sobie czuję, że prędzej czy później też zacznę biegać tak na poważniej, bo oni nawet jeśli nie nakłaniają wprost, to cała ta biegowa atmosfera nas do tego kiedyś zmusi. :)

    Pozdrawiam gorąco! Wytrwałości, sukcesów na trasie i dobrych ludzi, którzy pomogą Waszemu synkowi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to,że wcześniej ;) Dzięki za miłe słowa. Pozdrawiamy!

      Usuń