Z cyklu poznajemy naszych biegaczy - rozmowa z Rafałem

Rafał, jesteś z nami od samego początku. Nie wiem czy pamiętasz, ale byłeś pierwszą osobą, która wpłaciła nam pieniądze na konto akcji „Biegnę, żeby Bartek mógł biegać”. Jak się o nas dowiedziałeś?
Cieszę się że chociaż w tym przypadku mogłem być pierwszy.
Historię o tym jak się o Was dowiedziałem znasz chyba doskonale, ale przypomnę.
Zupełnie niezobowiązująco dostałem od naszej wspólnej koleżanki informację o Waszej zbiórce i możliwości przekazania 1% Bartkowi. Wszedłem na stronę akcji i BUM! Dostałem niezły „strzał” bo nie wiedzieć czemu Bartek strasznie przypominał mi mojego synka, który urodził się w grudniu 2011 roku. Próbowałem sobie wyobrazić co czujecie w sytuacji, która Was spotkała, mając jednocześnie własną wiedzę o tym jakim szczęściem jest posiadanie dziecka. Niezła mieszanka uczuć – szczęście wymieszane z niepewnością i niewiedzą (bo domyślam się, że to właśnie musieliście czuć). Chęć pomocy przyszła jakoś sama – bez specjalnego zastanowienia.

1     Jak długo biegasz i jak zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem?
Biegać zacząłem bodajże w połowie 2010 roku, za namową kolegi, ale była to katorga, a nie bieganie.  Ważyłem blisko setki, a przebiegnięcie kilometra zajmowało ponad 7 minut. Dziś dziękuję temu koledze za to, że miał wytrwałość i wyrozumiałość do mojego marudzenia. Nigdy nie przestał mnie namawiać do biegania chociaż wiele razy mówiłem mu, że to nie dla mnie. Przełom przyszedł w styczniu 2011, po powrocie z nart. Zobaczyłem fotki z wyjazdu, na które nie mogłem patrzeć. Wstydziłem się sam siebie. Wyglądałem jak bańka przy moich znajomych. Postanowiłem zrzucić wagę – celem było 75kg, które osiągnąłem 7 kwietnia. I właściwie wraz z odchudzaniem przyszło bieganie. Pierwszy mój oficjalny bieg to XXI Bieg Powstania Warszawskiego z ówczesną życiówką na 10km – 56:53 Mało imponujący wynik, ale biorąc pod uwagę, że pół roku wcześniej miałem balast większy o jakieś 25kg, to dla mnie był to świetny rezultat.
2.  Trudno żyć z biegaczem, ciągłe treningi, zawody, nie odstępujące zmęczenie, dieta itp. Jak bieganie zmieniało Twoją rodzinę , znajomych ? Jak, w czym, pomaga Ci w życiu codziennym lub przeszkadza bieganie ?
Myślę, że poza dietą i nieco innym trybem życia, bieganie miało nieduży wpływ na moją rodzinę (a może tylko mi się tak wydaje?). Moja partnerka, choć sama nie biega, traktuje moje bieganie jak coś zwyczajnego – tyle, że czasem wychodzę na krótszą bądź dłuższą chwilę J
Wydaje mi się, że sam fakt, że biegam miał wpływ na kilka osób z mojego otoczenia, które też zaczęły biegać. Jednak nigdy ich o to nie zapytałem wprost.
W czym pomaga bieganie? Chyba we wszystkim – rozwija i ciało i ducha, działa pozytywnie na psychikę, a to ma wpływ na całe nasze życie. Za dużo jest tych pozytywnych elementów, żeby je wszystkie wymienić. Ponieważ lubię biegać rano to zawsze powtarzam, że jedną z moich ulubionych chwil jest ta kiedy wchodzę rano do biura – ja z miłym, delikatnym bólem w mięśniach, przewentylowanych płucach po 1.5h biegania, prysznicu, śniadanku, pysznej kawie, którą uwielbiam, a większość ludzi w windzie z ledwo otwartymi oczami, jakby jeszcze leżała z głową przy poduszce. Gęba sama się śmieje wtedy…

3.      Co Cię najbardziej motywuje?
Do biegania? Sam się motywuję – lubię to po prostu. Ale chyba najbardziej motywuje progres – kiedy widzisz, że zbliżasz się do jakiegoś wyznaczonego celu lub kiedy ten cel osiągniesz. Każda wyrwana sekunda, każdy kilometr więcej – można znaleźć sporo takich elementów.
4.      Czym dla Ciebie jest bieganie?
Cały czas traktuję bieganie jako zabawę, ale także jako element, który pomaga mi utrzymać wagę. Teraz to już jest zwyczajna część mojego życia. Tyle, że zabiera dużo czasu. Bo jednak na bieganie trzeba ten czas znaleźć. Ale z drugiej strony w czasie biegania można przemyśleć wiele spraw.
5.      Czy jest coś, co Ci się najbardziej podoba w naszej Drużynie?
Tak – dziewczyny ;-)
i pozytywna energia bijąca od wszystkich.
6.      Masz jakąś ulubioną historię związaną z Twoim bieganiem?
Niestety nie przypominam sobie czegoś super-szczególnego. Chociaż… chyba moją ulubioną historią jest to, że poznałem tyle ciekawych osób.


7.        Jakie masz obecnie plany biegowe?
Poza V-tką dla Bartka i Kielecką Dychą nie mam szczególnych planów startowych. Na pewno Półmaraton Warszawski w marcu i Półmaraton Powiatu Warszawskiego Zachodniego w sierpniu. Bardzo lubię ten bieg ze względu na profil trasy ale też ze względu na organizację i samą lokalizację. Chciałbym wystartować jesienią w jakimś maratonie – nie zdecydowałem jeszcze gdzie. Nieco sceptycznie zacząłem patrzeć na duże biegi masowe gdzie ilość uczestników zaczęła mieć największe znaczenie dla organizatorów. W tym roku chyba poszukam mniejszych biegów.
A największym marzeniem jest maraton w Nowym Jorku.
8.       Ulubiony dystans?
To jest trudne pytanie. Bo niby co sprawia, że jakiś dystans jest dla nas ulubiony? Endorfinki wydzielają się przecież cały czas. Ale chyba najbardziej lubię mimo wszystko półmaraton. Bo to już jest coś więcej niż godzina biegu, a jeszcze nie tak duży wysiłek jak w przypadku maratonu.
9.    Masz już synka Kubę, w drodze kolejny syn. Chciałbyś, żeby kiedyś zarazili się od Ciebie bieganiem?
Bardzo bym tego chciał! Nie chcę, żeby mieli w przyszłości problemy z nadwagą, która już stała się chorobą naszych czasów. A poza tym, jak wspomniałem wcześniej, bieganie ma pozytywny wpływ na całe nasze życie. Zresztą Kuba już czasem ze mną biega. Co prawda na razie jako pasażer wózka, ale bardzo to lubi i mam nadzieję, że złapie prawdziwego bakcyla w przyszłości.

Ja tylko od siebie dodam, że Rafał to bardzo pozytywny i życzliwy facet ;)

Damian Orzechowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz