Lichy Luty

Nie zwykłem raczej robić podsumowań miesiąca. Perspektywa opisywania swoich treningów wydaje mi się nieco nudna. Niemniej jednak jakieś zapiski od czasu do czasu robię. Do napisania tego tekstu skłoniła mnie "lichość" minionego miesiąca. Nie tylko pod względem biegowym.

Zacznę od biegania, to w sumie najmniej istotne.
W lutym nabiegałem 270km. W tym krótkim miesiącu wypadło mi aż pięć treningów. Z różnych przyczyn. A to remontu mieszkania nam się zachciało, i po prostu zabrakło czasu na bieganie, (wymianę drzwi wejściowych w naszym mieszkaniu sąsiedzi jeszcze długo będą pamiętać :)). 
Raz czy dwa jakieś inne obowiązki przeszkodziły w wyjściu na trening, albo zwyczajnie zabrakło sił - to taka nowość u mnie. Tak, pierwszy raz poczułem zmęczenie treningami. Na szczęście wystarczyło dwa dni przerwy i minęło.
Mam nadzieję, że małą ilość treningów zrównoważę ich jakością. Staram się dokładnie wykonywać poszczególne jednostki, wróciłem po 2tyg. przerwy do treningów siłowych. Myślę, że jest całkiem nieźle z moją formą. Sprawdzian generalny zbliża się wielkimi krokami.
To by było na tyle z podsumowań biegania.


     ************************************************************************************
To, co było naprawdę liche w zeszłym miesiącu, to zdrowie naszego Bartka. Od dłuższego czasu sytuacja związana z protezowaniem małego, była zupełnie stabilna. Wszystko zmieniła mała ranka na jego nóżce, która pojawiła się jakiś czas temu i nie chce odejść. Więcej, z małej ranki zrobiła się całkiem dużych rozmiarów rana, która dręczy Bartka i nas. Męczy nas tym, że nikt nie wie czym jest i skąd się wzięła. Męczy tym, że materiał, z którego wykonana jest część protezy uczula Małego i  utrudnia mu jej noszenie. I na koniec męczy tym, że nie pozwoliła zrobić nowej, bardzo już potrzebnej protezy.
Nie należymy do osób, które lubią użalać się nad losem. Staramy się naszą energię kierować na działanie, tylko kurde co zrobić kiedy nie wiadomo co robić?...Bezradność, to stan zdecydowanie najtrudniejszy.
Szukamy, umawiamy kolejne wizyty, konsultujemy i czekamy.
Oby  Marzec okazał się dla nas miesiącem lepszym. I nie mam na myśli biegania.



Damian Orzechowski

9 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za Bartka i wierzę, że uporacie się z problemami. Będzie dobrze, NIE MA BATA!

    A co do biegania to weź, 270 km i mówisz, że to licho?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Krasus:)
      Co do biegania to walczę z taką mieszanką mojej ambicji, motywacji i uporu - stąd wrażenie, że licho było.

      Usuń
  2. Idzie marzec, idzie nowe, mocno trzymam kciuki z Was!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno marzec będzie lepszy! Czuję to w miętowych kościach ;) Piękna fota z piernikowym akcentem <3 Buziaki dla Was kochani :-* :-* :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że już lepiej z nóżką Bartusia! A może to coś na kształt atopowego zapalenia skóry? Trzymam kciuki, żeby było tylko lepiej i pozdrawiam Was wszystkich!

    OdpowiedzUsuń