Poznajemy naszych biegaczy - Dorota

Osoba niezwykle skromna.
Ciepła, otwarta i bardzo inteligentna.
Siła spokoju, dystans do siebie i świata - to w niej cenię najbardziej.
Poznajcie naszą biegaczkę Dorotę!

Dorota, zacznę przewrotnie. Po co Ci to bieganie? Co z tego masz?

Zadaję sobie te pytania średnio kilka razy na każdym dłuższym treningu, kiedy jestem już porządnie złachana a okazuje się, że jeszcze nie wykonałam swoich założeń i przede mną kolejnych kilka kilometrów. I wciąż nie potrafię udzielić odpowiedzi. Dzięki bieganiu wiem, że żyję, ponieważ permanentnie coś mnie boli ;)
Mam z tego biegania kilka fajnych chwil tylko dla siebie i satysfakcję, że oprócz wietrzenia głowy z problemów robię też coś pozytywnego dla swojego ciała.

Jest coś, co bieganie zmieniło w Twoim życiu?

Chyba nie, po prostu dołączyło do mnie jako kolejna z moich pasji. Wstrzeliło się w mój kryzys wieku średniego i jest doskonałą wymówką dla moich wariactw. Na przykład mogę zakładać kolorowe ledżinsy albo nosić do pracy koszulki w dziwnymi napisami :)  

Ulubiony dystans? Może ulubiona impreza biegowa?

Zważywszy na to, że biegam dopiero od roku i moje doświadczenie jest jeszcze zbyt małe nie mam ulubionych dystansów. Poza tym nie wszystkie poznałam – debiut maratoński dopiero przede mną. Wiem za to na pewno jakich biegów nie lubię bez względu na dystans – nie lubię biegać okrążeń a niestety większość zawodów jak na złość ma właśnie takie trasy. Podczas treningów wyznaczam sobie trasy w ten sposób, by nie biec po swoich śladach nawet jeśli mam w planie długie wybieganie. A na zawodach, przemierzając kolejne okrążenie zaklinam się, że to ostatnie w mojej biegowej karierze, że dziś kończę z krążownictwem! A potem jadę na następne zawody…

Ulubiona impreza biegowa to taka, na której jeszcze nie byłam :) A zupełnie wyjątkową atmosferę miała ostatnia impreza Accreo Ekiden gdzie na wynik pracuje cała drużyna i to nie tylko przebierając nogami ale też dopingując się wzajemnie – to było naprawdę coś bardzo fajnego. Kilka kompletnie obcych osób, spotkanych pierwszy raz w życiu, w trzy minuty stworzyło paczkę przyjaciół, która sterczała przez kilka godzin przy barierce strefy zmian, żeby cyklicznie ale przecież tylko przez kilka chwil drzeć się ile fabryka dała i tym samym dodać skrzydeł biegnącej kumpeli. Całkiem niezwykłe poczucie jedności.
 

Poznaliśmy się blisko rok temu na turnusie rehabilitacyjnym. Poznaliśmy Ciebie i Twoją córkę Agę. Opowiesz nam o Agnieszce? Jest wyjątkową osobą. 

To były moje pierwsze w życiu zawody:)
O Agnieszce to trzeba by napisać kiedyś książkę bo opowieść zawarta w trzech zdaniach to zarys i to zarys jedynie problemów, z którymi przyszło jej się zmierzyć. A najciekawsza w jej życiu jest właśnie walka jaką stoczyła i wciąż toczy z kolejnymi trudnościami. Bo Aga jest osobą niepełnosprawną, urodziła się zdrowa ale z przyczajoną wadą genetyczną o nazwie zespół Retta, która odebrała jej wszystkie umiejętności jakie nabyła we wczesnym dzieciństwie – mówienie, sprawność rąk, samodzielne poruszanie się a podarowała kilka paskudztw w zamian – zaburzenia oddychania, skoliozę, epilepsję. W lipcu skończy 16 lat, więc największą szajbę rehabilitacyjną mamy już za sobą. Teraz, po latach ciężkiej pracy skupiamy się na przyjemnościach i jeśli możemy, pomagamy młodszym ;) Agnieszka jest moim najwierniejszym kibicem i przyjaciółką, podobno w szkole chwali się biegającą matką, puchnie z dumy i bardzo lubi kiedy przywożę jej medale :) Przed nami lato, kolejny turnus (szkoda, że bez Was) i czas na wspólne bieganie, jeżdżenie na rowerze i leniuchowanie na trawie – jeśli tylko zdrowie pozwala uwielbiamy wypoczywać aktywnie.

Twój największy sukces związany z bieganiem?

W tej chwili sukcesem jest każdy kolejny trening ponieważ biegam na oparach benzyny ;) Walczę trochę z własnym zdrowiem a trochę też z ambicjami – chciałoby się biegać daleko i szybko i nie odstawać od Drużyny, z drugiej strony najpierw trzeba zadbać o organizm. Prawdziwe sukcesy dopiero przede mną!

Jakie masz obecnie plany biegowe? Jest jakiś bieg, o którym marzysz?

Lubię poznawać nowe miejsca, zwiedzać biegając, wracać samotnie biegiem do domu gdzieś ze wspólnych wypadów z rodziną, kiedy wyrzucają mnie z samochodu i mówią – pa matka, do zobaczenia w domu ;) Tak było tej zimy w Rzymie – dzięki bieganiu z mapą w ręku zwiedziłam niemal całe miasto. Chciałabym tam wrócić i pobiec maraton, chciałabym pobiec maraton również w innych pięknych miastach. Chciałabym w ogóle przebiec maraton ;) A jak już będę starym wyjadaczem to pozaliczam wszystkie maratony muzyczne, a przed wszystkim Reggae Maraton i Rock’n’Roll Maraton Series ;)

Skąd czerpiesz motywację do biegania?

To chyba przychodzi samo i nie będę tu dorabiać górnolotnych teorii. Pewnie, że podczas biegania wietrzy się głowę, ma się czas na rozmowę sama ze sobą a jak się nie chce gadać to można przypomnieć sobie podstawy anatomii (lewe kolano boli, i łydka, o dzień dobry witamy ćmienie w biodrze, a tu gdzie mnie kłuje to co tam jest?) ale prawda jest całkiem przyziemna - wolę ruszyć tyłek z kanapy i iść zdrowo się zmęczyć niż tkwić i tyć przed telewizorem. Bieganie jest też taką aktywnością, którą mogę realizować sama i w każdej chwili. Zawsze ciągnęło mnie raczej do sportów takich jak tenis, badminton, tenis stołowy (całe życie nie cierpiałam biegania!) ale do tego trzeba dwojga. Żeby pobiegać trzeba tylko znaleźć czas i buty ;)

A jest coś poza bieganiem? Masz inną pasję? Zainteresowania?

Od zawsze moją pasją była i jest muzyka. Kiedyś zajmowałam się nią nawet zawodowo i zarobkowo śpiewając i grając na perkusji. Wtedy myślałam, że jeśli uda mi się jakoś zaistnieć na rynku muzycznym to będzie to sens mojego życia. Stało się inaczej i tym sensem została Agnieszka, również zawodowo bo pociągnęłam swoje doświadczenia terapeuty-rehabilitanta i skończyłam studia w tym kierunku. A muzyka, śpiew i taniec konkurują obecnie z bieganiem o pierwsze miejsce na mojej liście hobby. Ostatnio wygrywa bieganie bo jest najprostsze w realizacji :) Mam też, dla odmiany, całkiem stacjonarne zamiłowanie do wszelkich ręcznych robótek – czasem szyję biżuterię, czasem dziergam jakiś obrusik czy sweterek ;) To dobry sposób na wyciszenie po treningu :)


Dziękuję Ci za tę rozmowę, to dla nas zaszczyt, że jesteś z nami!

Damian Orzechowski

2 komentarze:

  1. Wielkie całuski dla mamy Doroty i Córki Agi :DDDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam takich ludzi jak Dorota. Ludzi, którzy potrafią poświecić się w całości drugiej osobie, np. choremu dziecku, a jednak potrafią odnaleźć siebie i swoje pasje. "Sława i chwała!" - jak mawiali Rzymianie!

    OdpowiedzUsuń