Na luzie i bez napinki, czyli relacja 14 Półmaratonu Wtórpol

Najlepsza Drużyna na Świecie!

Nie tak dawno pisałem o pewnym przewartościowaniu, które miało miejsce w mojej głowie{KLIK}. Nie mogło być lepszej okazji, i lepszego biegu, żeby te moje przemyślenia wprowadzić w życie.
Półmaraton Wtórpol darzę ogromnym sentymentem, to tu debiutowałem w zawodach biegowych, tu zaczęła się akcja "Biegnę, żeby Bartek mógł biegać", trasa biegu niemalże pod domem, jednym słowem idealne miejsce na to, aby cieszyć się bieganiem.
Przed biegiem, wymyśliłem sobie, że skoro już biegnę na luzie, to fajnie byłoby poprowadzić grupę na jakiś czas, czyli zostać zającem. Padło na 1:50, idealne tempo na bieg treningowy, a przy okazji można komuś pomóc osiągnąć dobry czas na trudnej trasie.

I w sumie mógłbym tylko napisać, że wszystko się udało, grupa dobiegła na czas, fajny bieg, świetna atmosfera. Mógłbym śmiało na tym zakończyć relację, bo przecież nie było nowego wyzwania, nie było walki na trasie, chwil słabości i uniesień.
Tego nie było, ale zapewniam Was, że to był jeden z najlepszych startów w mojej dotychczasowej "karierze"!
Radość, czysta radość z biegania. Cieszyłem się z każdego kroku, każdego metra trasy! Przybijanie piątek, dodawanie otuchy innym. Możliwość obserwowania jak inni walczą, jak zmagają się z trasą i swoimi słabościami. Co chwilę mijał nas ktoś znajomy, co chwilę ktoś biegł w Koszulce Mocy. Coś niezwykłego! Naprawdę, przez 21,097km uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Ostatnio czuję się, jakbym odkrył bieganie na nowo. I bardzo mi się to podoba! Oczywiście, gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, ze fajnie byłoby pobiec tu na maksa, pobić wynik z ubiegłego roku, jednak tak szybko jak się pojawiła, równie szybko znikała. Nie ten czas, nie to miejsce i nie ten bieg.
Tutaj miało być zupełnie na luzie i bez napinki. I było.

fot. k.Bednarska
Co do "zającowania", to przyznaję, że trochę mnie to stresowało. Być odpowiedzialnym za czyjś wynik, i to na takiej trasie. Mam nadzieję, że moja grupka jest usatysfakcjonowana ? :) Szczere gratulacje należą się Piotrkowi, który pobiegł na życiówkę, a ostatnie kilometry biegł pchany siłą ambicji, cieszę się, że mogłem Ci w tym towarzyszyć!
Jeżeli w przyszłości będę mieć możliwość, to z przyjemnością poprowadzę jakąś grupę.




Półmaraton Wtórpol dla mnie zawsze pozostanie wyjątkowy. Dobra organizacja, mocna obsada biegu, trudna trasa i mnóstwo znajomych twarzy. Może nie jest to bieg spektakularny, może trasa nie wiedzie przez piękne okolice, niemniej satysfakcja z ukończenia tego biegu według mnie jest gwarantowana.




Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować całej Drużynie Bartka, jesteście wspaniali. Dobrze, ze jesteście!

Damian Orzechowski

5 komentarzy:

  1. Zającowanie to niełatwa rzecz. Także tego, fajnie jest ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niełatwa zdecydowanie, ale jaka satysfakcja po biegu :)

      Usuń
  2. I ja tam byłam. Piwko po po biegu wypiłam :) Piona i uściski dla Bartka!

    OdpowiedzUsuń