Całodzienny biegacz i jego "stare buty"

Biegacie... najpierw treningi- wybiegania, podbiegi, interwały. Potem startujecie w różnych biegach począwszy od 5tki (np. dla Bartka :P) poprzez biegi na 10km... półmaratony, maratony itd...

Nie biegacie boso, prawda? Chociaż o jakimś biegaczu słyszałam, że woli biegać na bosaka... ale generalnie wszyscy macie buty- Nike, New Balance, boskie Adi, Asicsy. Różowe, niebieskie, oczojebne- te seledynowe :). Do wyboru, do koloru... Buty dobieracie do swoich stópek- pronująca, neutralna, jakaś tam jest jeszcze ale wyleciała mi nazwa z głowy :). Wszystko w sklepie czeka na półeczkach na biegaczy amatorów, profesjonalistów i pozostałych... np. takich jak ja - z super butami, na ciągłym roztrenowaniu... Ehh...


Znam jednego biegacza... taki mały człowiek. Fajny, nawet mieszkamy razem od 3 lat. Super facet, mówię Wam. Biega lepiej od Was - treningi zaczyna około 7 rano a kończy przed dwudziestą. Przerwy w bieganiu ma podczas posiłków i jak jedzie do przedszkola samochodem, lub gdy z niego wraca. Pozostały czas przeznacza na bieganie- kto z Was tyle biega?
Kilka razy dziennie pyta czy jak będzie duży to czy mu kupimy takie buty do biegania jak ma Tata. Wczoraj zapytał czy możemy mu kupić taką koszulkę do biegania jak ma Tata ( czarna z Maratonu Warszawskiego)- hm... Jakbym ją wrzuciła do pralki i nastawiła temperaturę na 90stopni, potem porządnie wywirowała- byłaby szansa na rozmiar 104 :-)
Mały biegacz, podobnie jak Wy potrzebuje butów do biegania - a raczej jednego zwanego Protezą... Obecna, rozpada się... z dnia na dzień jest gorzej. Naprawić się nie da, bo im bardziej się ją skleja tym szybciej pęka... Chciałabym iść do sklepu, o np takiego Decathlonu- w końcu jest blisko. Podejść do półki, wybrać odpowiedni "sprzęt", przymierzyć Biegaczowi, zapłacić kilka stówek i wyjść z uśmiechem i... czekać aż przebiegnie kolejny tysiąc kilometrów w swoim życiu i od nowa... 
Sklep... mierzenie... kilka stówek... bieganie.... To takie proste...by było... gdyby to był zwyczajny biegacz :-)
No ale jest jak jest. Mam w domu innego biegacza... biega więcej od Was, a sprzętu na jego nogę w Polsce tyle co kot napłakał...
Była już Warszawa... Teraz będą Tarnowskie Góry... może tam będzie lepiej... Może tam na Małego Biegacza czekają lepsze "buty". 


Tak na koniec...Bartka cieszy bieganie, choć ma dopiero 3 lata... Zaczyna rozumieć, dlaczego tata biega- może nie do końca wie, że dzięki temu zbieramy na protezy- mało jeszcze wie o pieniądzach, ile co kosztuje. No może poza tym, że jak da średniej wielkości pieniążek Pani w sklepie, to wie że dostanie lizaka :-). Swoją drogą ciekawe ile lizaków równa się jednej protezie Bartka ;-) 
Cieszcie się bieganiem, wynikami, endorfinami, które się w Was wyzwalają podczas treningów (mi się to jeszcze nigdy nie zdarzyło, raczej mega wkur.... piiiii - a to raczej mało podobne do endorfin haha). Kupujcie fajne wygodne buty, z kolorowymi sznurowadłami... opaski kompresyjne, super gatki, koszulki (najlepiej te z MOCĄ)  i nieście w świat historię małego biegowego chłopca, który bez Waszej pomocy, Waszego biegania, Waszych złotówek nigdy nie przebiegł by ani metra...
Wiem... wiem... Bartolomeo będzie maratończykiem jak Tata. Amen

Trzymajcie kciuki, żeby moja nowa proteza była jak wszystkie biegowe buty Taty razem wzięte, O!!!






Karolina Orzechowska

2 komentarze:

  1. Kurcze mimo optymizmu płynącego z Twojego wpisu zrobiło mi się tak strasznie przykro. czy możesz mi przybliżyć tą akcje,czy ja też mogę jakoś pomóc? dzięki za info ! przesyłam dużo dobrej energii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Akcji możesz poczytać na blogu, lub na fp naszmaraton...
      Niech CI nie będzie przykro. Nasz Bartek to bardzo radosne dziecko i bardzo szczęśliwe. Jedyne nieszczęście to takie że urodził się w kraju w którym ma się w nosie takie i inne niepełnosprawne dzieci .

      Usuń