Zegarek sportowy inkWatch Tria - test

W ostatnim czasie miałem możliwość testowania polskiego zegarka sportowego inkWatch Tria, którego "pomysłodawcą" jest firma Arta Tech z Wrocławia.



Po przeczytaniu informacji prasowej o tym sprzęcie, stwierdziłem, że to może być niezły hit - dość tani (budżetowy?) zegarek, nie tylko do biegania, bo i na rower i do pływania, ale...

No właśnie, przy tym zegarku dość często pojawia się jakieś ale. Ale o tym później.

Do trzech razy sztuka:
InkWatch trafiał do mnie trzy razy. Pierwsze dwa były zupełnym falstartem, jakiś błąd w oprogramowaniu sprawiał, ze zegarka nie dało się w ogóle włączyć.  Błąd naprawiono, za trzecim razem wszystko było ok. Ale, przyznaję, że byłem już do niego dość sceptycznie nastawiony.

Obsługa i funkcje:
Zegarek obsługuje się tylko z poziomu zegarka, inkWatch nie posiada własnej platformy internetowej. Na plus zasługuje fakt, że jego menu jest w języku polskim, a sama obsługa jest banalnie prosta. Oczywiście zegarek można połączyć z komputerem, robi się to za pomocą kabla USB z klipsem, a łączymy się z komputerem np. po to by zgrać trening. Gdzie? Do pliku GPX i w tej formie np. do Endomondo lub innego portalu, z którego korzystamy. Rozwiązanie dość sprytne, bo i tak większość z nas wrzuca swoje treningi do Endo, ale jednak fajnie byłoby mieć coś swjego.
A! Możemy jeszcze zrobić aktualizację, zrobić ponieważ znowu musimy taką aktualizację ściągnąć w postaci pliku i wgrać do naszego zegarka.


Duża ilość trybów sportowych: bieganie, bieganie wewnątrz, rower, pływanie to duży plus zegarka. Ponadto, InWarch działa na bluetooth, więc można go łączyć np. z nadajnikiem na klatkę piersiową (pulsometr), u mnie działało bez problemu i z dokładnym odczytem tętna.




GPS:
Jest i działa. Może trochę za długo łapie sygnał - poczekać trzeba ok. minuty, czasami nieco dłużej, ale wykres i mierzony dystans się zgadza. Problem czasami pojawia się przy zgrywaniu treningów do endo, ponieważ nasz trening może wyglądać nieco inaczej na zegarku (krótszy/dłuższy dystans) a inaczej na portalu.
[edit] W tym tygodniu weszła nowa aktualizacja, która ma poprawić działanie GPS.
Wygląd.
To na plus. Nieźle się prezentuje na ręce, obudowa wygląda i raczej jest trwała. Czytelny, jasny i spory wyświetlacz - tu bez ale.


Bateria:
Według producenta wytrzyma około 11h treningu. W praktyce, u mnie bateria wytrzymała ok. 6h i trzeba było zegarek ładować.

Podsumowanie:
Chciałbym napisać, ze to dobry wybór i każdy będzie zadowolony, ale...Za dużo jest tych ale niestety. Nowoczesne rozwiązania zastosowane w zegarku gryzą się z niedopracowanymi szczegółami  - chociażby brakiem możliwości złapania okrążenia/odcinka/LAP - u (występuje tylko auto lap).[EDIT] Jak się okazuje, jest opcja manual lap.
Teoretycznie zegarek ma wszystko co potrzebne aktywnej osobie i spokojnie wystarczy nawet wymagającemu użytkownikowi, jednak czy taka osoba zdecyduje się na kupno zegarka anonimowego (mimo wszystko), w cenie 699zł, gdy za podobne pieniądze może kupić znaną i sprawdzoną markę - chociażby Polar M400?
W mojej opinii producent jest na dobrej drodze, jeśli poprawi szczegóły, dopracuje kilka rzeczy - np. wprowadzi własną platformę www, to inkWatch być może zaistnieje na sportowym rynku.

Damian Orzechowski

4 komentarze:

  1. Dzięki za tą recenzję - miałam go dostać do testów, ale ostatecznie się nie zdecydowałam i chyba teraz nie żałuję. Fajnie, że szczerze i konkretnie napisałeś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda super jednak cena odstrasza. Wolę jednak endomondo w moim telefonie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda jak tania kopia Suunto z Chin.

    OdpowiedzUsuń