Pam Reed Jeszcze jedna mila- recenzja.


Kiedy wziąłem do ręki ksiązkę "Jeszcze jedna mila" Pam Reed spodziwałem się historii pełnej emocji, motywacji i inspiracji. W końcu czego można się spodziewać po biografii kobiety, która wygrywała najsłynniejszy bieg ultra - Badwater? To musi być prawdziwa "petarda"! 
No cóż, w moim odczuciu fajerwerków nie było, no może wystrzał z pistoletu na korki.
Układ książki jest dość schematyczny: dzieciństwo, rodzina, pierwsze sportowe fascynacje, pierwsza miłość, studia. Chociaż Pam jest tu wyjątkowa i dodaje od siebie pierwsze objawy choroby - anoreksji. Następnie autorka w sposób dość niepostrzeżenie przechodzi do pierwszych zawodów, w tle pojawia się kryzys w związku rozwód i nowe życie...

Czytając o takich wydarzeniach, życiowych tragediach i bieganiu, które jawi się trochę jako ucieczka przed problemami i chorobą, można się spodziewać, że w książce będzie mnóstwo emocjonujących i zaskakujących zwrótów, ale nic z tych rzeczy, Pam opowiada o tym jakby czytała książkę kucharską. Podobnie opisuje swoje biegi, zwycięstwa i ekstramalnie trudne zawody z niewyobrażalnymi dystansami, które pokonuje - bez większych emocji. Czasami, niby przypadkiem rzuci zdanie, że coś ją bolało. 

Chciałbym być dobrze zrozumiany,"Jeszcze jedna mila" jest książką interesującą, historia Pam Reed może stać się inspiracją, w końcu ta kobieta wygrała nie tylko Badwater, ale przede wszystkim życie walcząc i wygrywając z anoreksją, ale mimo to na każdej stronie brakowało mi "tego czegoś", co powoduje, że przeczytana książka wraca do nas po odłożeniu na półkę.
Książka moze nie stanie się moją ulubioną pozycją w kategorii "biegowe", ale nie mogę też powiedzieć, że niczego nie wniosła do mojej świadomości. Jako zupełny amator i początkujący biegacz ultra, mogę tylko pomarzyć o pokonywaniu takich dystansów jak Pam i o sukcesach, które ona odnosiła. Na pochwałę zasługuje również przewijający się gdzieniegdzie czarny humor,który do mnie akurat przemawia.
Być może ksiażka oddaje w pełni autorkę - troche nurotyczną, zamknietą w sobie, być może chaotyczny w moim odczuciu sposob przelewania tekstu na papier jest odzwierciedleniem chaosu, który Pam ma w głowie. Jeśli tak jest, to znaczy, że nie książka jest słabo napisana, atylko ja nie dostrzegam prawdziwej natury autorki.

P.S.
Moje ulubione fragmenty z tej pozycji, to te gdy Pam opowiada o Deanie Karnazisie i trochę się z niego nasmiewa, burząc wizerunek superbohatera, który sam Karnazes kreuje w swoich książkach :)

Damian Orzechowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz