Historia pewnego zdjęcia.


Znasz to uczucie, gdy musisz się do czegoś przyznać, ale trochę się boisz, może nawet wstydzisz?
Może jest coś, co ukrywasz gdzieś głęboko w sobie, chociaż wiesz, że lepiej byłoby wykrzyczeć wszytko co w sobie dusisz?
Albo zwyczajnie masz już dość kreowania czegoś co nie istnieje i chcesz stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością?

My znamy to bardzo dobrze. Dostaliśmy najlepszą szkołę życia od naszego dziecka, małego chłopca, który jeszcze nie wie, ile dla nas zrobił. 

Gdy Bartek przyszedł na Świat byliśmy przerażeni. Baliśmy się o niego, o siebie, ale baliśmy się też reakcji ludzi. Tak, na początku chcieliśmy ukryć przed innymi co się stało, a krąg "wtajemniczonych" był dość wąski. To była nasza reakcja obronna. 
Na szczęście strach nie trwał zbyt długo, a jego macki nie zawładnęły naszymi sercami. To Bartek nauczył nas jak radzić sobie ze strachem i z tym wstrętnym poczuciem wstydu. To on pokazał nam, chociaż zupełnie nie był tego świadom, że bezradność to tylko nasze wyobrażenia, projekcje naszych lęków,  że tak naprawdę możemy zrobić bardzo wiele, a przede wszystkim nigdy się nie poddawać. Dla niego i dla siebie. 

I za tę lekcję będziemy mu wdzięczni do końca naszych dni.



Kilka dni temu byliśmy w Protece, wiadomo - potrzebne nowe protezy dla Bartka (tak, tak - protezy, ale o tym innym razem). Być może to kwestia tego miejsca i osób, które tam pracują. Może to atmosfera tam panująca, która bardziej pasuje do odwiedzin u starych, dobrych znajomych niż w "firmie od protez", a może to kwestia poczucia humoru i dystansu, którego przez te pięć lat nabraliśmy? W każdym razie, postanowiliśmy z Karoliną (dość spontanicznie), że zrobimy sobie selfie...
Jak to zdjęcie wyszło, każdy może zobaczyć, ale bez wątpienia jest ono wyjątkowe. Nie, nie chodzi o jego wątpliwe walory estetyczne :) Jego wyjątkowość pokazuje sytuacja, która została ujęta.
No bo jak to tak? Bartek bez protezy, Kuba przygotowuje się do pracy, Paweł...Paweł stoi :), a my na pierwszym planie z uśmiechem od ucha do ucha...Dziwnie, co?
Jeszcze 2-3 lata temu na pewno nie odważylibyśmy się na takie zdjęcie. Bo jakoś tak nie wypada,  bo głupio pokazać uśmiech gdy w tle robią Twojemu dziecku protezę, bo jakoś tak...wstyd?

Na szczęście takie myślenie jest już za nami.
Dziś już wiemy, że nie ma się czego wstydzić, wręcz przeciwnie, należy pokazywać życie takim jakie jest. Jeśli jest ciężko, to o tym mówimy, gdy wszystko jest ok, cieszymy się, uśmiechamy szeroko i staramy się czerpać co najlepsze z życia. Dzięki temu nam jest łatwiej, ale wiemy, że możemy w ten sposób komuś pomóc. Mamy tę niesamowitą okazję by pokazać innym, że można cieszyć się życiem mimo napotykanych trudności. Pomóc w nabraniu dystansu do siebie i do sytuacji, w jakiej się znajdujesz. Nie możemy i nie chcemy niczego ukrywać, nawet jeśli będzie to w formie "głupiego selfie".
Nie wiem kim Bartek będzie w przyszłości, sam będzie wybierać swoje ścieżki i sposób w jaki je pokona. Wiem jednak, że w dniu jego narodzin obiecaliśmy mu, że nigdy go nie zostawimy i zawsze będzie mógł na nas liczyć. Kilkanaście miesięcy później, do tej obietnicy dołożyłem jeszcze jedno - nigdy nie będę wstydzić się jego "niepełnosprawności" i zrobię wszystko, by on też nigdy się jej nie wstydził.


Wszystko to co nas ogranicza, najczęściej tworzymy sami. Stawiamy sobie granice, których nie mamy odwagi przekroczyć, tworzymy bariery i zamykamy się w swoich szufladach. Boimy się inności i reakcji na tę inność, zapominając, że inny może być wyjątkowy.  Nasze życie ma mnóstwo barw, to ogromna paleta kolorów, w której nie brakuje też odcienie czerni i szarości, ale kto powiedział, że szary nie może być wyjątkowy?

Damian Orzechowski

4 komentarze:

  1. Zgadzam się w 100% - to my tworzymy nasza rzeczywistość! To jak odbieramy to co nas spotyka zależy tylko od nas. Podziwiam Was za pogodę ducha i energię, która zawsze od Was "bije". Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielki szacunek dla Was! Najważniejsze to nigdy się nie poddawać :)

    Pozdrawiam,
    Milk

    OdpowiedzUsuń