Niewinny się tłumaczy.... :-(

Ten post miał nigdy nie powstać, aż do dziś... Ktoś mi "dał w twarz", nie bezpośrednio, bo nie miał na tyle odwagi.
Wiecie jak to jest, ciężko jest komuś powiedzieć coś prosto w oczy, szczególnie, gdy to "coś" może wywołać większe emocje. Ciężko jest zapytać mnie, nas, lepiej pytać "obcych"- czyżby znali odpowiedź? A może oni wcale nie oczekują odpowiedzi- tej prawdziwej? Może chcą tylko siać zamęt, kieruje nimi zawiść, albo jeszcze coś gorszego? Doprawdy nie wiem...

Wkurza Cię to, że jesteśmy szczęśliwą rodziną, że nie marudzimy, nie narzekamy, nie wylewamy łez na forum, nie oczekujemy współczucia i nie chcemy, żeby ktokolwiek współczuł Bartkowi z powodu braku stopy?
9 lipca 2011roku nasze życie musiało się zmienić.Chcieliśmy mieć zdrowego syna, ale los nie dał nam żadnego wyboru OSTATNI RAZ!!!  Wtedy myśleliśmy, że sobie nie poradzimy (Ty też byś się załamał/a). Ja przez trzy miesiące płakałam łykając kolejne ogłupiające prochy, które wcale nie pomagały... Działały przez godzinę, śmiałam się wtedy jak głupia z niczego, po czym wpadałam w jeszcze większy dół.... Nigdy nie zapomnę tych poranków- budziłam się każdego dnia wierząc, że to był zły sen i Bartek ma dwie zdrowe stopy.

To już przeszłość. Teraz gdy ktoś czasami zada pytanie, które jeszcze 5 lat temu słyszałam od prawie każdego(!): "CO CZUŁAŚ PO PORODZIE?" odpowiadam: "TO JUŻ NIE JEST WAŻNE, NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, ŻE BARTEK CHODZI, ŻE JEST ZDROWY I SZCZĘŚLIWY, TYLKO TO SIĘ TERAZ LICZY!"
Nie myśl, że zawsze jest tak różowo, że każdej nocy śpimy spokojnie. Martwimy się każdą raną na kikucie Bartka, każdą jego łzą, gdy płacze z bólu lub z braku akceptacji jego inności przez rówieśników. Stresujemy się każdą rozwaloną protezą. Boimy się o to, co się stanie, gdy pieniądze na koncie Bartka skończą się. Gdy już wszystko wydamy na protezy, na hipoterapię, na turnusy, rehabilitację...
Przyjaciele nas zapewniają, że nigdy nas nie zostawią, że zawsze będą z nami na Bartkowym biegu, zbierając 1 %, kupując koszulki MOCY i biegając dla Niego. To pomaga iść dalej, czuć się bezpiecznie, uśmiechać!!!
Mam nadzieję, że  dotrwałaś/dotrwałeś do tego miejsca w moim poście i przeczytasz dalej....
Mamy małe mieszkanie, dwa pokoje, z których jeden pełni rolę trzech: sypialni, jadalni i pokoju gościnnego.  Mało tego, w tym pokoju czasami nocują nasi znajomi- my na kanapie, oni na materacu, albo nasi przyjaciele- wtedy my na materacu, a oni na kanapie ;-) Nie, nie jest wygodnie, ale w naszym małym mieszkaniu zawsze znajdzie się dla nich miejsce.

Kuchnia- kto widział, ten wie, że jak ja "stoję w garach", to nikt inny już się nie mieści, chyba, że Bartek siada na blacie- wtedy jest szansa na dwie osoby w kuchni. A jakie cuda w niej powstają, naprawdę!  Soki, muffiny, sałatki, pyszne zupy. Wszystkie weekendy spędzam w tej klitce i... jest SUPER.



Łazienka- taki design tylko u nas:-). Zaprojektowana przez poprzednich właścicieli. Płytki trzymają się ściany tylko dzięki taśmie klejącej.
Najważniejsza w łazience jest wanna, bo do niej wkładamy matę z hydromasażem (zakup za pieniążki z fundacji) i dzięki temu Bartek ma najlepsze SPA na świecie.
Czasami ogarnia nas wstyd, gdy znajomi chcą skorzystać z naszej łazienki, kiedy Bartkowe Spa jest schowane, nie wygląda to już tak ekskluzywnie :). No cóż... Nie można mieć wszystkiego.Ale regularnie gramy w lotka :)- a nóż...
     Kolejna rzecz (dla Ciebie istotna i odpowie na jedno z Twoich pytań)- nie jeździmy nigdzie na ferie zimowe, nie mamy takich prawdziwych wakacji, takich żeby były palemki i lazurowe morze, plażing, smażing całodniowy.  Natomiast mamy coś, co nas bardzo cieszy- turnus! Dwa tygodnie co roku tylko dla Bartka i z myślą o jego potrzebach!!!  Polskie morze albo góry, zmiana otoczenia, nowe znajomości. Bajka!!!
Hania, Kasia i Bartuś


Dzięki naszej akcji poznajemy ludzi, którzy chcą nam pomagać(czy mieści się to w Twojej głowie???). Tak po prostu, bezinteresownie. Jedni pomagają nam szukać sponsorów na koszulki, produkują kubki, pomagają organizować bieg dla Bartka, projektują ulotki z 1%. Są tacy, którzy wysyłają nam buty do biegania, albo super wiatrówki, legginsy (Nessi :-*) ot tak, nie oczekując kompletnie niczego w zamian. Ba! Ja nawet nie muszę obiecywać i przekonywać, że taki prezent w postaci biegowych butów ma sens, bo ten ktoś wierzy, że będę w nich biegać (dziękuję Mateusz.)
   Bartek też czasami dostaje buty, albo dresy, a najczęściej dostaje lokomotywy :-) (wiesz, jest dzieckiem, fakt, że bez stopy, ale takie dzieciaki też lubią się bawić zabawkami. Chęć posiadania klocków Lego, Hot Weelsów nie omija dzieci niepełnosprawne)

Są ludzie, którzy wspierają nas dobrym słowem, są na każde zawołanie, piszą, dzwonią, są! Najlepsi!!!

Szaman ;-)

Nessi , Agisko

Protetyk Kuba



Mamy wszystko! Full pakiet i (mam nadzieję) umowę "podpisaną" na czas nieokreślony z łaskawym losem. 
Ale jak to bywa, umowy mają kruczki, w naszym przypadku są to osoby takie jak TY, których niemiłosiernie wk**wia to, że mamy wszystko czego potrzebujemy i umiemy się tym cieszyć. Wkurza ich to, że nie użalamy się nad Bartkiem, nad naszym losem, że DZIAŁAMY, aby zapewnić Bartkowi normalne życie.
Kończąc...
Naprawdę myślisz, że ubranie, które mam dziś na sobie, kupiłam z pieniędzy przeznaczonych na protezę??? 
Uważasz, że matka mogłaby zrobić coś dla siebie, a nie dla dziecka w pierwszej kolejności? 
Czy naprawdę przeszło Ci przez myśl, że rodzic dziecka niepełnosprawnego jedyne do czego ma prawo, to do życia w nędzy i rozpaczy, a jego dziecko nie ma prawa do zabawek, słodyczy i innych przyjemności? 
Czy sądzisz, że sprzedaż tych wszystkich butów biegowych, ubrań i zegarków, które dostajemy, wystarczyłaby na choćby jedną protezę?
Czy wiesz, jak wiele pracy trzeba włożyć w wychowanie dziecka bez stopy, aby nie czuło się gorsze, "inne" i mniej wartościowe??? 

Nie wiesz, bo nie jesteś matką... ale jesteś człowiekiem, więc nie bądź nam wilkiem!!!




Podsumowując...
W naszym domu "staramy się cieszyć z małych rzeczy, bo być może kiedyś okaże się, że to były wielkie rzeczy."



















Karolina Orzechowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz