Biegowe święto w Krynicy.

Na chłodno, po zebraniu myśli (i przetrawieniu elementów wygórowanej ambicji), kilka zdań o tegorocznym Festiwalu Biegowym w Krynicy i moim biegu Siedmiu Dolin na 64km.




To był nasz drugi Festiwal, ubiegłoroczny oczarował nas atmosferą, liczną grupą znajomych, którzy zjechali do Krynicy, no i biegami oczywiście. Tegoroczny był równie udany i na pewno wrócimy do Krynicy za rok. 

Organizacja.
Przychodząc do miasteczka Festiwalu, można odnieść wrażenie wielkiego chaosu, setki ludzi, odbiór pakietów, zapisy na biegi, expo - to wszystko znajduje się w jednym miejscu. Jednak kiedy już się z tym miejscem oswoimy, to wszystko nabiera kształtu i sensu, a w razie jakichkolwiek pytań, pomocą służą dziesiątki wolontariuszy. Organizacja tak dużej imprezy to na pewno wyzwanie i więc i "wpadki" mogą się zdarzyć. Największą, moim zdaniem, było rozdanie nagród z konkursu na biegowe wydarzenie roku oraz dziennikarza/bloggera roku. Nie chcę się rozpisywać na ten temat, ale -  zła pora, złe miejsce, zła prowadząca(!). W porównaniu do roku ubiegłego...no cóż, nie ma porównania. Plus jest taki, że nasz II Siebiega Półmaraton Kielecki otrzymał wyróżnienie ;)
Poza tą sytuacją, festiwal i jego organizatorów można już tylko chwalić.

Bieganie.
W tym roku, w Krynicy, mieliśmy prawdziwe rodzinne bieganie. Ja wystartowałem w Biegu 7 Dolin na dystansie 64km, Karolina w Życiowej Dziesiątce i nocnym biegu na 5km (jednego dnia! :) ) i Bartek w Biegu Dzieci.



O moich zmaganiach z trasą 64km nie można napisać zbyt wiele. Moją nędzną życiówkę na tym dystansie poprawiłem zaledwie o 20min i na pewno nie jest to wynik zadowalający - to podejście ambicjonalne. Biorąc jednak pod uwagę moją obecną formę, bardzo mało wybieganych kilometrów i warunki pogodowe panujące w dniu biegu, czyli podejść do tematu zdroworozsądkowo - te 8:30 to naprawdę niezły wynik. Dla porównania, ubiegłoroczny czas klasyfikował mnie na 184 miejscu, tegoroczny na 52...
To co mnie cieszy, to ogólnie dobre samopoczucie w trakcie i po biegu, tym razem obyło się bez skurczy, kolek itp., a jedyne co przeszkadzało to słońce (szczególnie po 30km), które wysysało ze mnie energię i...stopy na ostatnim kilometrze. W roku ubiegłym, na metę, wbiegałem ze łzami wzruszenia gdy tylko zobaczyłem czekającego na mnie Bartka. W tym roku wzruszenie było, owszem, ale ostatnie kilkaset metrów biegu, po asfalcie i betonowej kostce, było torturą dla moich stóp, które piekły mnie tak bardzo, że łzy ciekły mi po policzkach.


Pomijając wynik i aktualną formę, to był chyba mój najlepszy występ na ultra - strach pomyśleć co by było, gdybym był dobrze przygotowany :) W końcu nie marnowałem czasu na przepakach, racjonalnie wykorzystywałem punkty żywieniowe - pomarańcze, ziemniaki z solą i suszone morele, wypiłem ok. 7-8 litrów płynów, w tym: izotonik Agisko 2l, woda ok. 4l, cola ok. 1l i izotonik z punktów, ok. 1l.  Dodatkowo sól w tabletkach  co 40 minut, 5 żeli energetycznych, 1 powerbomba i szoty magnezowe (tu raczej działa efekt placebo). Od roku, czyli od pierwszego startu w Krynicy, na każdy bieg ultra zabieram maść chłodzącą Barrad, na moje nogi działa bardzo dobrze. Od początku do końca biegłem z kijkami (Viking Kettera) i według mnie, na tym dystansie to dobre posunięcie, podejścia z kijkami wydają się być nieco łatwiejsze.


Tak sobie myślę  - raczej nie jestem wschodzącą gwiazdą biegów ultra (tych na asfalcie też nie;) ), daleko mi do czołówki, a czasy które osiągam są zwyczajnie przeciętne. Tak już pewnie zostanie, jestem przeciętnym biegaczem w masie innych, mniej lub bardziej, przeciętnych biegaczy. Jednak to czego doświadczam podczas startów w górskich biegach ultra, emocje i odczucia, zarówno na poziomie psychicznym jak i fizycznym, widoki i atmosfera tam panująca,  to wszystko jest tak niesamowite, że w pełni godzę się na bycie przeciętnym.

Podsumowując, Festiwal Biegowy w Krynicy to impreza wyjątkowa, z unikalną atmosferą, masą biegów i wydarzeń towarzyszących. Dla nas, wpisuje się na stałe w kalendarz imprez obowiązkowych i jeśli tylko zdrowie pozwoli, wrócimy tam za rok.

P.s. Gdy ruszą zapisy na kolejną edycję Festiwalu, polecam zapisy u mnie :)






Damian Orzechowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz